LifeLike – TDD

Po tygodniu na Islandii wypadłem z obiegu i wprawy w pisaniu bloga.
Jednak po powrocie, trzeba ruszyć pełną parą. Tematem dzisiejszego postu są Testy i początek wprowadzenia TDD do projektu. Coś, co mi się przyda do projektów prywatnych jak i służbowych.
Tak więc zacznijmy!
Czytaj dalej LifeLike – TDD

Odkrywanie kawy

UWAGA:

WPISY NA TEMAT KAW SĄ DOSTĘPNE NA http://kawowipodroznicy.pl

Zapraszam 🙂

Pierwsza Kawa

Do napisania tego postu oraz nowego cyklu na blogu zainspirowało mnie parę wydarzeń, między innymi WroBlog 2016, wizyty w paru kawiarniach oraz eksperymentowanie z Aeropressem. Wpis ten powstaje w oparciu o moje własne doświadczenia, naukę i porady znajomych.

DSC_4482
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że przedawkowanie kofeiny to takie zło

Historia

Moja przygoda z kawą zaczęła się wraz z pierwszą wizytą we Wrocławiu (wcześniej po prostu unikałem picia kawy). Moją pierwszą latte wypiłem we Wrocławskiej kawiarni  Vinyl Cafe, miejscu z domowym klimatem i muzyką z płyt winylowych w tle. Nie był to czas, w którym zwracałem uwagę, skąd pochodziła kawa, ale właśnie akurat wtedy przestałem pić colę, a kawa była jedynym napojem, który dosładzałem cukrem (trzcinowym… so hipsta)

Latte W Bergamo
Latte W Bergamo

Parę miesięcy później, podczas przeprowadzki do Wrocławia, zaczęły się moje pierwsze eksperymenty z kawą  (w postaci latte w proszu z mlekiem proszku).  Wyglądało to jak latte, ale smakowało znacznie gorzej niż w kawiarniach.  Zacząłem odwiedzać McCafe (to tu zaczynała się kultura, czyli tam gdzie kończyły się tłumy po Wieś Burgera:) ). Wizyty były na porządku dzienny, gdy mieszkało się w okolicach rynku (chadzam tam do teraz, ze względu na dobre Chai Latte i miłą, obeznaną i ładną obsługę ). Do kawalerki na ulicy Kazimierza Wielkiego przybyła też pierwsza kawiarka. Wciąż raczkujący kawosz, nabywałem i eksperymentowałem z kawami smakowymi z sieciówek (5 o’clock oraz Świat Kawy i Herbaty). Przyznam, że ich kawa miętowa i Chilli Chocolate z odpowiednią spienionym mlekiem potrafiły sprawić, że nie myślałem już o słodzeniu kawy, bo sama w sobie miała dobry smak. Przestałem też używać cukru pijąc kawę w kawiarniach. Nie były mi obce eksperymenty z przyprawami i innymi dodatkami; raz wychodziły, innym razem nie do końca. Największy przełom w odkrywaniu bogactwa kawy nastąpił gdy zacząłem zaopatrywać się w ziarna z lokalnych palarni (gdzie swoją drogą kawę parzą dobrze, ale kawy dobrej zaparzyć już nie potrafią, przynajmniej w oficjalnym punkcie). Wtedy nie miałem jeszcze młynka, więc prosiłem o zmielenie na miejscu (wybaczcie, jeszcze nie znałem różnicy między ziarnami mielonymi wcześniej, a tymi zmielonymi na chwilę przed zaparzeniem). Mimo tego wyczuwałem już całkiem sporą różnicę w smaku. Zdarzyło mi się również mieć przygodę z hipsterskim Bulletproof, czyli  latte na oleju kokosowym. Następnym krokiem na drodze do ciemnej strony mocy była fascynacja włoską kawą, którą miałem okazję wypić w Bergamo, gdzie kawa była delikatniejsza, aromantyczna a dobrze spienione mleko doskonale podkreślało smak kawy. Zacząłem szukać w kawie czegoś więcej. Wpadłem po uszy w temat i chcę podzielić się swoją wiedzą,  na temat kaw.

Sprzęt

 

Zestaw małego Kawosza
Zestaw małego Kawosza

Któregoś dnia, pod wpływem chwili, zamówiłem w sklepie internetowym CoffeeDesk (akurat trafiłem na dzień darmowej dostawy)  Aeropress i Rhynoware (młynek). Po naprawdę wielu próbach dzielę się z Wami swoimi  przemyśleniami, radami i oraz przepisami na kawę  parzoną na gorąco oraz na zimno.

Mój Zestaw, który zakupiłem się składa się z :

Aeropress (kryptonim: strzykawka), który swoją drogą mimo prostoty mechanizmu, nie ma na rynku odpowiedników od konkurencji (chyba że na chińskim aliexpress pod nazwą Airpress,który znajdziecie za podobną cenę). Urządzenie jest proste w budowie. Działanie niemal podobne, do strzykawki, gdzie zamiast igły, plastikowa tuba zakończona jest przykręcanym plastikowym filtrem, na którym umieszczony jest papierowy lub metalowy filtr. Z racji użytego materiału, Aeopress jest niemal odporny na wszelkie upadki, ubicia i inne niewielkie eksperymenty, które źle się mogą w kuchni skończyć.

Filtry papierowe (można dokupić za kolejne grosze  lub zakupić specjalne metalowe filtry).

– Plastikowego mieszadełka i  Plastikowej łyżeczki (w sumie, rączką od łyżeczki) też <- tego  nie ogarniam co to, ale średnio po polsku  😛

– Lejek, aby wsypać kawę do strzykawki, a nie obok

– Młynek do kawy  (Rhynoware)

– Termometr do wody

DSC_4550

Ciekawe Kawiarnie

Na koniec 1 części wpisu z cyklu kawowego, zaprezentuję 2 polecane kawiarnie. W ramach zwiedzania, w następnych częściach pojawią inne przybytki warte odwiedzenia.

  1. Vinyl Cafe – Wrocław, Ulica Kotlarska 35.  – O niej wspominałem już w mojej historii Kawowej.  Poza dobrą kawą, polecam również spróbować ich napój imbirowy. Najbardziej w tej kawiarni przyciąga kolekcja vinyli, które towarzyszą przy delektowaniu się dobrą kawą.  Można też poczytać książkę oraz pograć w gry planszowe

    Latte w Vinyl Cafe
    Latte w Vinyl Cafe
  2. Motoracer Garage Coffee– Wrocław, Ulica Swojczycka 82 – Kawiarnię odkryłem, gdy ekspres do kawy, który mamy w firmie padł.  Kawiarnia posiada naprawde świetną atmosferę. Co 2 tydzień w piątki organizowane są tam spotkania. Co najważniejsze, mają bardzo dobrą kawę. Przy okazji, są moim prywatnym  lokalnym dealerem kaw z palarni. Szczególnie polecam u nich Flat White.  Warto odwiedzić ze  względu na miłą obsługę, dobry klimat oraz warsztat z starymi motocyklami.  Miejsce, do którego chce się wracać, choćby tylko dla tego, by poobserwować, porozmawiać i popić do tego dobrą kawę.  W tej kawiarni, dostałem też dobre rady, na temat parzenia kaw, za pomocą metod alternatywnych.

    Latte w Motoracer Caffe
    Espresso Cortado w Motoracer Caffe

[vrview img=”http://szymonmotyka.pl/wp-content/uploads/2016/09/360_0160_Stitch_XHC.jpg” ]

Podsumowanie

Jeśli się spodobał wpis, zapraszam na część drugą, która będzie na temat przyrządzania kawy w aeropressie. Za pomoc w artykule dziękuje Agnieszce, za korekcje językowe i dobre rady

 

Palava Trip + Gear 360

Hej, tym razem pragnę się podzielić relacją z trasy na czeskie Morawy. Wpis jednak będzie obciążony filmami i zdjęciami w 360 za pomocą Samsung Gear 360 lub z telefonu S7 Edge, bo nawet nie miałem czasu wyciągnąć aparatu, choć parę zdjęć zrobiłem. Dodatkowo trochę Żywca oraz bohaterskości i przygód dnia codziennego.

Zapraszam więc na relację z Palava Trip

Czytaj dalej Palava Trip + Gear 360

Bergamo

Wstęp

Hej, na starcie pragnę wspomnieć, ze teraz na blogu będę męczyć tymi  wielkimi i małymi tripami. Tak jest z Bergamo, małym miasteczkiem. Takim Modlinem dla Mediolanu, czy Oslo Rygge dla Oslo, z tą ogromną różnicą, że jeśli nie znajdziecie transportu do stolicy, to macie co w tym mieście robić, podziwiać a także spacerować. A jest gdzie 🙂

Do  Bergamo wybraliśmy się w 6 (o jedną osobę za dużo, by wypożyczyć środek transportu 😀 )

PREQUEL:

Warszawa.. Padbar… Pokemony   oraz nowy obiektyw, który dostarczył dużą część zdjęć do obecnego wpisu, aaa i Kac Bergamo. I wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt.. że nowy Warszawski Padbar stracił totalnie klimat… Ale Pokemony wciąż dobre!

Poke Elita w komplecie
Poke Elita w komplecie

Dzień 1.

To jest najważniejsze. Samo wyjście z lotniska, które otoczone było pasmem gór zrobiło ogromne wrażenie na wycieczkowiczkach.  Wiecie… wychodzicie z samolotu … a tu góry  i miasto na szczycie (o tym później). Z lotniska do miasta dostaliśmy się pieszo  z drobnymi przygodami… (tzn nikt z nas nie zauważył podziemnego tunelu dla pieszych, dopóki nie przeszliśmy na jego 2 stronę  przez drogę, rondo, drogę szybkiego ruchu  i poboczem).   Mały bonus .. w Bergamo naprawdę ciężko o sklepy spożywcze i zimną wodę w butelce. Dolna część miasta przypominała obrazki, zdjęcia czy jakiekolwiek sceny, w których widzimy Włoskie klimaty.

McDonald

Pierwsze kulturalne miejsce, które znaleźliśmy był.. McDonald, w którym   nie mieli mrożonej kawy, a panie przyjmujące zamówienia .. pojęcia o języku Angielskim.

McCafe w Bergamo
McCafe w Bergamo

Z ciekawych dodatków: McDonald w Bergamo zmienił Fast Food na Slow Food , a łazienki …  lepiej mieć kogoś, kto  wpisze kod do drzwi od zewnątrz, gdy będziemy chcieli się wydostać …

Wspinaczka

Jak wspominałem wcześniej, Bergamo nie jest samym lotniskiem, czy jak to niektórzy odkreślają „Bramą do Mediolanu”. Jest to połączenie 2 części :Starej (tej wyższej) oraz nowoczesnej dolnej. Z racji, że nasz meldunek był dopiero o 15, a do Bergamo dotarliśmy wcześnie rano, ruszyliśmy do tej górnej części (prawie jak Praga, tylko tutaj w włoskich klimatach). Schodki, strome ścieżki, oraz pierwsze, piękne widoki, które zaczynały się u podnóża:

DSC_2645

Na górę prowadziły co najmniej 2 drogi : Schody i kolejka 🙂

Ale już pierwszy checkpoint oczarował widokami:

It's K.. Bjutiful
It’s K.. Bjutiful

Miejsce, w którym widać było nowe miasto, pasma górskie, oraz ogromną motywację by wrócić tu po zmroku.  Miejsce też przerwy i próby zamówienia zimnej kawy  (cieszę się, że ten lód znalazł się jednak w kawie, przy tym poziomie języka angielskiego w Bergamo).   Wiecie, nie mówię dobrze po Angielsku,  ale tutaj to nawet z liczbami czy podstawowymi  łącznikami mają problem. Zamówienie 2 kaw po angielsku bywało zareagowane przez oczy jak 5 złotych).  W każdym razie.. Kawusia zacna, zwłaszcza przy tym upale i tych widokach. A co ważniejsze, to dopiero początek wspinaczki na  Stare Miasto i punkty widokowe.

Plus mały bonus z góry:

DSC_2819

 

Dzień 2.

Bardziej transportowy i poza miastowy był ów dzień.

Dotarcie na miejsce, względnie bliskiego miejsca, bo na 2 koniec jeziora wymagało od 2-3h   w zależności od środków transportu.  Bergamo->Sarnico->Iseo->Salzamo.  Linia E z Bergamo (3.7 Euro) Potem 5 euro (w 2 strony) oraz na końcu pociąg.

DSC_3092

Trochę żałowałem w tym dniu, że nie miałem żadnego środka transportu … jak motocykl 🙂 lub chociaż samochód . Jedyny minus  wycieczek powyżej 5 osób (zawsze mogliśmy tą 6 osobę wrzucić do bagażnika). Dodajmy do tego tłumy na kładce i wszelkich głównych ulicach Salzamo (swoją drogą miasteczko wygląda, jakby żyło dla siebie poza okresem, w którym jest kładka do miasta na wyspie pośrodku jeziora).

DSC_3195 (1)
Espresso z namiotu na upale z pięknym widokiem.. Warto było

DSC_3157 (1)

Upały, przeźroczyste jezioro  z górami w tle oraz dostęp do pizzy i past… mógłbym mieszkać w takich warunkach (nawet jakoś te upały bym wytrzymał).

No wiecie, moto, mała willa z basenem i winogronami (+ winnica)  na które chyba jestem uczulony 🙂  i praca zdalna. Blisko lotnisko do polski i jest raj.
Byle nie okres w którym jest kładka, kolejki .. nawet do pociągów 🙂

Wieczorem Włoska Restauracja (Swoją drogą, ciężko było znaleźć miejsce, zwłaszcza dla 6 osób nawet o 22 w środku tygodnia.  Troce żałuje ze nie spróbowałem jeszcze prawdziwie włoskiej Pasty, ale włoska Capriociosa różni się od tej, którą podają u nas w Polsce. chodzi o fakt, że nie jest oparta na szynce włoskiej.

Po kolacji zamiast wrócić do domu, wróciłem na nocne zdjęcia z długim czasie naświetlenia, do miejsca z 1 dnia, czyli do Starego Bergamo. Za obróbkę tych zdjęć, odpowiedzialna jest Asia Szymańska z  Mageek, która odprawiła paro klikową Magię w Lightroomie i ładne zdjęcia zrobiły się niesamowicie ładne, a magia Bergamo utrwalona równie pięknie, jak widok z góry na miasto:

BERGAMO 2016 DSC_3281 DSC_3280 DSC_3279 DSC_3270

Swoją drogą, na górze były koncerty, ale już nie pamiętam z jakiej okazji 🙂 w każdym razie podziękowania dla Barierokowiczów za udostępnienie kawałku muru dla mnie i mojego aparatu, po to, aby powyższe zdjęcia powstały 😉

3 Dzień był powrotem 🙂

Podsumowanie w punktach:

  1. Włosi, a przynajmniej Ci w Bergamo mieszkający Włosi, są tragiczni w Angielskim. Nawet zamówienie 2 kaw bez pokazania tego na palcach było zareagowane oczami jak 5 ojro.
  2. Są bardzo spokojnymi kierowcami… kiedy widzisz w Polsce Ferrari i inne sportowe pojazdy na światłach, to jest duża szansa, że ruszą chociaż z piskiem opon…tam nie 🙂 tak jakby wszyscy jeździli na Eco 🙂
  3. Jest sporo  jednośladów, a użytkownicy Moto Wrocław musieli by wrzucić zdjęcia 90% ludzi z komentarzami, jak oni są źle ubrani, że zdrapki itp 🙂
  4. Są  mili
  5. Mają świetną kawę,  do której tylko parę kawiarni w Polsce ma szansę się zbliżyć  jakością i sposobem tworzenia.
  6. Mają niesamowite piękne kobiety 🙂
  7. I piękne jeziora
  8. I gorszą komunikację niż w Polsce czasami 🙂
  9. Warto mieć gotówkę, nie zawsze znajdziecie bankomat i nie wszędzie zapłacicie kartą 😉

Bonus z Żywca:

Żeby nie było, że cudze chwalę,a swoim gardzę. To po powrocie z Bergamo  pojechałem do Żywca, gdzie zostałem „Porwany” na  Hale Lipowską 🙂

Bergamo 2016

Dzięki więc ekipie z Tweetup Geek na Italii. znaczy na wyjeździe oraz tej z Żywieckich Gór 🙂

I na  koniec galeria zdjęć, które się też w artykule nie pojawiły.

 

p.s Jakby ktoś chciał na moto tam jechać lub ponownie lecieć , to jestem chętny do towarzystwa 🙂

Podróże pod prąd i pod wiatr

Witam po dłuższym czasie niepisania, olewania strony, fanpage oraz recenzji, które leżą w szkicach. Nie było okazji specjalnie nadrobić, a ci co znali mogli znaleźć moje wpisy na twarzoksiążce i video na yt. Dlatego powstał ten podsumujący ostatni okres wpis, głównie na temat podróży oraz trochę technologii. Miłego czytania i oglądania

Najważniejsze we wspomnieniach jest to, żeby mieć się gdzie zatrzymać i tam je wspominać. - Terry Pratchett

Czytaj dalej Podróże pod prąd i pod wiatr